Strona wykorzystująca gotowy szablon nie musi być gorsza od strony projektowanej od zera. O jakości końcowego efektu decydują przede wszystkim sposób adaptacji szablonu, struktura serwisu, jakość wykonania, wydajność oraz dopasowanie strony do potrzeb firmy i jej klientów.
Gotowy szablon strony internetowej często kojarzy się z rozwiązaniem tańszym, powtarzalnym i mniej profesjonalnym. Z kolei projekt przygotowany od zera bywa przedstawiany jako rozwiązanie z definicji lepsze.
W praktyce taki podział niewiele mówi o jakości gotowej strony.
Można stworzyć bardzo dobrą stronę, wykorzystując profesjonalny szablon jako punkt wyjścia. Można też wydać znacznie więcej na indywidualny projekt, który będzie efektowny wizualnie, ale trudny w obsłudze, wolny albo niedopasowany do sposobu, w jaki firma pozyskuje klientów.
Dlatego zamiast pytać:
„Czy strona została zrobiona z szablonu?”
warto zapytać:
„Co wykonawca zrobił z tym szablonem?”
To podstawowa różnica.
Dobry szablon może dostarczyć typografię, siatkę, sposób działania menu, komponenty, wersję mobilną czy rozwiązania dla typowych elementów strony. Dzięki temu nie wszystko trzeba projektować od początku.
Ale szablon nie zna Twojej firmy.
Nie wie, które usługi są najważniejsze. Nie zna klientów. Nie wie, jakie pytania zadają przed zakupem, jak powinna wyglądać oferta ani czy głównym celem strony jest telefon, formularz, rezerwacja, zakup czy umówienie spotkania.
Dlatego demonstracyjna wersja szablonu powinna być traktowana jako zbiór możliwości, a nie instrukcja budowy strony.
Załóżmy, że wybrany szablon ma na stronie głównej duży slider, trzy usługi, cztery liczniki, sekcję zespołu, galerię i opinie klientów.
Najprostsza realizacja wygląda tak:
Tylko dlaczego firma ma mieć akurat trzy usługi? Po co jej slider? Czy liczniki cokolwiek wnoszą? Czy najważniejsze informacje rzeczywiście powinny znaleźć się w miejscach przewidzianych przez autora szablonu?
Jeżeli odpowiedź brzmi: „bo tak było w demo”, to właśnie mamy problem.
To nie wykorzystanie szablonu obniża jakość strony. Problemem jest sytuacja, w której szablon zaczyna decydować o tym, jak firma ma prezentować swoją ofertę.
Kiedy w Lisars.com wykorzystujemy gotowy szablon, nie zaczynamy od zastanawiania się, czym wypełnić jego kolejne sekcje.
Najpierw patrzymy na firmę.
Co oferuje? Kto korzysta z jej usług? Jak użytkownik powinien poruszać się po stronie? Jakich informacji będzie szukał? Które elementy oferty wymagają osobnych podstron? Gdzie powinien pojawić się kontakt lub inne wezwanie do działania?
Dopiero później można ocenić, które elementy szablonu warto wykorzystać, które zmodyfikować, a które całkowicie usunąć.
W praktyce adaptacja może więc oznaczać zmianę struktury strony, kolejności sekcji, sposobu prezentacji usług, wyglądu poszczególnych komponentów, nawigacji czy układu podstron.
Czasami z pierwotnego szablonu pozostaje głównie jego język wizualny i zestaw dobrze zaprojektowanych elementów.
Jest prosty test.
Po wejściu na gotową stronę nie powinieneś zastanawiać się, jaki szablon został wykorzystany.
Powinieneś widzieć firmę, jej ofertę i sposób działania.
Warto też zwrócić uwagę na kilka bardziej konkretnych rzeczy. Struktura serwisu powinna wynikać z rzeczywistej oferty, a nie ze struktury wersji demonstracyjnej. Niepotrzebne funkcje i elementy powinny zostać usunięte. Kluczowe sekcje można przebudować, jeżeli wymaga tego treść. Wersja mobilna powinna być dopracowana osobno, a nie tylko „zmniejszona” z desktopu.
Istotne jest również to, co stanie się ze stroną później. Czy można dodać kolejne usługi? Stworzyć landing page pod kampanię? Rozbudować serwis o nowe funkcje? Podłączyć analitykę, CRM lub inne narzędzia?
Dobra adaptacja nie powinna zamykać firmy w konstrukcji wybranego szablonu.
Przy realizacji strony RetroMeleks.pl wykorzystaliśmy profesjonalny szablon jako bazę.
Najważniejszym zadaniem nie była jednak zmiana kolorów czy zastąpienie demonstracyjnych zdjęć.
Firma oferuje różne trasy wycieczek po Nałęczowie i okolicy. Trzeba było więc przygotować taki sposób prezentacji oferty, aby poszczególne wycieczki były przedstawione spójnie, a użytkownik mógł łatwo zorientować się w dostępnych możliwościach.
Szablon był punktem wyjścia od strony wizualnej i technicznej. Sposób przedstawienia rzeczywistej oferty trzeba było natomiast dopasować do konkretnej firmy.
To dobry przykład sytuacji, w której nie było potrzeby projektowania każdego elementu interfejsu od pustego ekranu. Znacznie ważniejsze było właściwe wykorzystanie istniejącej bazy.
Nie każda firma potrzebuje indywidualnego projektu graficznego przygotowanego od podstaw. W przypadku typowej strony firmowej część rozwiązań jest po prostu powtarzalna: nawigacja, formularze, prezentacja treści, galerie czy podstawowe komponenty interfejsu.
Jeżeli istniejący szablon dobrze odpowiada charakterowi planowanego serwisu, nie zawsze ma sens płacenie za ponowne projektowanie każdego z tych elementów.
Budżet można przeznaczyć na rzeczy, które w danym projekcie mają większe znaczenie — przygotowanie treści, zdjęcia, SEO, analitykę, integracje, dodatkowe funkcje czy późniejszą promocję strony.
Warunek jest jeden: oszczędność powinna wynikać z wykorzystania dobrej bazy, a nie z rezygnacji z pracy nad samą stroną.
Jeżeli strona ma bardzo nietypową strukturę, rozbudowaną identyfikację wizualną albo interfejs ściśle związany ze sposobem działania usługi, dopasowywanie gotowego rozwiązania może nie mieć sensu.
Podobnie w przypadku aplikacji internetowych, nietypowych procesów użytkownika czy rozwiązań wymagających wielu dedykowanych funkcji.
Jest też bardziej praktyczny sygnał ostrzegawczy.
Jeżeli już na etapie planowania okazuje się, że trzeba zmienić niemal każdy istotny element wybranego szablonu, warto zadać pytanie, czy korzystanie z niego rzeczywiście jeszcze coś upraszcza.
Czasami szybsze i bardziej przewidywalne będzie rozpoczęcie projektu od własnej struktury.
Szablon sam w sobie nie przesądza ani o szybkości strony, ani o jej pozycji w Google.
Znaczenie ma to, jak został wykonany, jakie elementy są faktycznie używane, ile dodatkowych rozszerzeń zostało zainstalowanych, jak przygotowano obrazy i kod oraz jak skonfigurowano cały serwis.
Podobnie z SEO.
Google nie przyznaje dodatkowych punktów za to, że projekt graficzny powstał od pustego ekranu. Znacznie ważniejsze są m.in. treść, struktura informacji, linkowanie wewnętrzne, dostępność dla robotów, wydajność i poprawność techniczna strony.
Dlatego określenie „strona z szablonu” mówi niewiele, dopóki nie zobaczymy efektu końcowego.
To pytanie jest szczególnie istotne, kiedy porównujesz dwie oferty i jedna z nich zakłada wykorzystanie gotowego szablonu.
Nie płacisz wyłącznie za instalację WordPressa, zmianę kolorów i wstawienie dostarczonych tekstów.
W dobrze przeprowadzonej realizacji płacisz również za decyzje.
Jak podzielić ofertę? Jak zbudować nawigację? Co powinno znaleźć się na stronie głównej? Które elementy szablonu wykorzystać? Które usunąć? Jak poprowadzić użytkownika do kontaktu? Jak strona będzie wyglądała na telefonie? Czy można ją później rozbudować?
Dobry wykonawca powinien potrafić powiedzieć:
„Ten szablon będzie dobrą bazą i nie ma potrzeby projektować wszystkiego od początku.”
Ale w innym projekcie równie ważna jest umiejętność powiedzenia:
„Tutaj gotowy szablon będzie nas ograniczał. Lepiej zastosować inne rozwiązanie.”
Nie ma jednej odpowiedzi właściwej dla każdej firmy.
Jeżeli po uruchomieniu strony użytkownik łatwo znajduje ofertę, rozumie ją, może wygodnie skontaktować się z firmą, a serwis jest szybki i można go dalej rozwijać, dla klienta drugorzędne znaczenie ma to, czy punktem wyjścia był profesjonalny szablon, czy pusty ekran.
Dlatego w Lisars.com nie traktujemy wykorzystania szablonu ani jako zalety, ani jako wady samej w sobie.
To po prostu jedno z narzędzi, które można wykorzystać dobrze albo źle.
Nie każda firma potrzebuje tego samego rozwiązania. Dobieramy sposób realizacji do zakresu strony, potrzebnych funkcji, planów rozwoju i budżetu.